Zanim osiągnęłam wiek, w którym związek z mężczyzną był w ogóle na moim radarze, nie miałam o tym zielonego pojęcia. Popęd, potrzeba i wszechobecna niezręczna chęć „czegoś” z mężczyzną zdawała się wypełniać każdą przestrzeń mojego życia.

Zaczęło się od przyjaciół mojego brata, szukania sposobów na wymknięcie się i spędzenie z nimi czasu, kiedy już się skończą, nieświadomi tego, czego szukam i czego chcę, jeśli w ogóle to znajdę.

W miarę jak dorastałem, pragnienia mojego ciała w połączeniu z wpływami społecznymi skłoniły mnie do oświadczenia, że muszę uprawiać seks przed ukończeniem 18 lat!

Skąd wziął się ten wybór? Czy robiłam to, bo wiedziałam, że seks przed ukończeniem 18 lat przyniesie mi najwięcej korzyści i przyniesie mi największe wsparcie w życiu? Niestety nie. Natknąłem się na to na wpół ślepy i całkowicie naćpany. Nigdzie nie można było znaleźć autorefleksji.

Więc tak zrobiłam, „straciłam” dziewictwo na kilka dni przed 18. urodzinami z naprawdę delikatnym, miłym, nieco starszym facetem
którego wcześniej całkowicie ignorowałam przez resztę czasu spędzonego z nim w szkole. Byłem tak odłączony od całego tego doświadczenia. Jeśli była w tym jakaś przyjemność lub radość, nie zauważyłem. To nie było okropne, ale z pewnością nie było to coś, co z biegiem czasu przekonałem się, że jest możliwe w seksie i związku. Był to dla mnie pierwszy raz w tym ciele i żałuję, że nie wiedziałem wtedy tego, co wiem teraz. O wiele częściej pieprzyłabym się z tym miłym facetem o delikatnej twarzy. Ale niestety, tylko raz dla nas.

Następnie przez następne 14 lat wpadałem i wychodziłem z jednonocnych przygód, krótkotrwałych i niektórych długoterminowych związków. Zawsze postępowałbym z tymi facetami bez jasnego wyboru, kierowany potrzebą, potwierdzeniem i innymi siłami mojej podświadomości. Wiązanie się z jednym mężczyzną, czasami, jeśli mam szczęście, cieszyć się z tego jakiejś części, a innym razem, dosłownie, nie cieszę się z tego ani jednej części poza początkowym flirtem. Możesz zapytać, dlaczego kontynuowałem? Cóż, to jest pytanie za milion dolarów. Dlaczego tak wielu z nas nieustannie szuka partnera, towarzysza?

Kogoś, z kim można być lub po prostu uprawiać seks?

Czy biologicznym dążeniem do przetrwania gatunku jest? Czy dla niektórych jest to kiedykolwiek twórczy, świadomy wybór? A jeśli dla niektórych jest to świadomy wybór, to po co wybierają?

Więc gdy wyrosłam na kobietę, jednocześnie to robiłam Uzyskaj dostęp do Świadomości®. Kiedy większość moich rówieśników wychodziła na miasto, upijając się lub uprawiając niechlujny seks gdzieś na studiach, ja spędzałam dnie prowadząc bary i starając się coraz głębiej przyjrzeć się prawdzie kryjącej się za wszystkim. Nie jest to najczęstsza rzecz, którą robi dwudziestoparolatka. Nie jest to najczęstsza czynność w każdym wieku.

Tak więc uczyłem się świadomości od mojego ojczyma Gary’ego i oczywiście przez całe życie. Uczyłem się, jak nie rozwodzić się w związku i jak pewne wybory tworzą mniej lub bardziej świadomość, w zależności od tego, czym były.

Uczyłem się, jak być świadomym tego, co dzieje się w ciałach i wszechświatach ludzi, których wybierałem na partnerów seksualnych lub w związku, co nie zawsze było łatwe.

Uczyłam się, co jest dla mnie prawdą, zamiast nieustannie szukać dopasowania do tego, co mi wmawiano na temat związku. Jeden człowiek po drugim uczył mnie, co lubię, a czego nie. Gary nauczył mnie, że jeśli nie jestem szczęśliwy, coś zmień. Że zawsze miałem wybór i, co ważniejsze, jakie wybory się zrodziły i czy wybierałem z mojej rzeczywistości, czy z rzeczywistości kogoś innego?

Czasami nawet myślałam, że może nie pragnę związku. Wydawało mi się, że ten związek był przyczyną wielu nieszczęść i kłopotów dla mnie i innych.

Jednak w tajemnicy nadal głęboko pragnęłam związku, ale jakie środki i cele?

A potem poznałam mojego męża. Okoliczności naszego spotkania nie były idealne. Ja mieszkałam tysiące kilometrów stąd, na innym kontynencie, u schyłku rozpadającego się związku, a on był żonaty i miał dwójkę małych dzieci u schyłku rozpadającego się małżeństwa. Szukałem napastnika, ale nie byłem pewien po co. Szukał także i zawsze przy akompaniamencie rodziców, którzy mówili mu, że powinien pasować tylko do ich punktu widzenia, i żony, która chciała tylko tego, czego chciała i na zawsze wstrzymywała się, oczekując, że poświęci dla niej wszystko. I zrobił. Kiedy poznałam mojego pięknego mężczyznę, był on cieniem samego siebie. Jednak ten niezwykle miły, inteligentny, kreatywny i przystojny mężczyzna wciąż się wyróżniał.

Zakończyliśmy spotkania towarzyskie bez większych zamiarów i oboje czuliśmy, że rozwija się między nami głęboka tęsknota.
I tak stanęliśmy przed dwiema ścieżkami. Jedna z nich poprowadziłaby nas na bardziej akceptowalną drogę, na której jako przyjaciele uścisnęlibyśmy dłonie i kontynuowalibyśmy nasze oddzielne życia… myśląc od czasu do czasu o tej szybkiej, przelotnej iskry, która kiedyś nas łączyła z tą uroczą osobą.

Albo inna ścieżka, która doprowadziła nas do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj, w szczęśliwym małżeństwie i cały czas stajemy się coraz lepsi.
Czy on i moja magiczna baśń wydarzyły się przez przypadek? Kurwa nie! I w sumie to lepsze niż bajka, to realna, praktyczna relacja, w której obie strony świadomie decydują się na udział w rozwoju na lepsze.

Czy zawsze byliśmy na tej samej stronie w kwestii wzrostu na lepsze? Kurwa nie!
Czy oboje musieliśmy zobowiązać się do zmiany w najgłębszym wnętrzu, kurwa, tak!
Czy miałbym to w inny sposób? Kurwa nie!
Czy w wielu momentach chciałem rzucić ręcznik, kurwa, tak!
Czy ja? Chwilowo.

I wtedy zacząłem rozpoznawać tę zabawną rzecz. Zacząłem rozumieć, co jest dla mnie prawdą. Zaczęłam zdawać sobie sprawę, jak bezcennym darem był i jest dla mnie mój mąż. Zacząłem także zdawać sobie sprawę, że nie jestem w stanie przyjąć tego wielkiego daru, jakim on jest i był. Zaczęłam zauważać swoje automatyczne reakcje, które go odpychały i ostatecznie raniły mnie. Wszystko, żeby tego nie otrzymać. Oczywiście zawsze miałam najlepsze powody, dla których się mylił i dlaczego powinnam się z nim rozstać. Był samolubny, nierozważny, albo niewystarczająco oddany, albo zbyt głupi, albo, albo, albo……….? Dziewczyno, wiesz, co mam na myśli?

Na marginesie, przez lata pracy jako facylitatorka odkryłam, że jest to powszechne zjawisko u kobiet. Mają pięknego, miłego i oddanego mężczyznę, który nie pragnie niczego więcej niż uszczęśliwić ją, a ona odmawia. Na ich szkodę obojga. (Nie twierdzę, że wszyscy mężczyźni są pięknym, niesamowitym prezentem dla kobiet i pozostawię męża, aby omówił to z tobą)

Wracając do mnie, zaczęłam zdawać sobie sprawę, jak wiele zmieniło się w moim życiu, a zwłaszcza w moim ciele, dzięki obecności mojego męża. Byłam bardziej miękka, miałam więcej luzu i spokoju. Zniknął wszechobecny, niski poziom niepokoju, odzyskałem spokój. UWAGA, coś musi być nie tak! Nie, coś było w porządku.

Korzystanie z narzędzi i procesów Access pozwoliło nam pokonać całe pozornie niemożliwe szaleństwo relacji. Oboje z mężem poświadczymy, że nasz związek nie byłby możliwy bez interwencji Gary'ego i elektronarzędzi Access.

Narzędzie #1, nie rezygnuj z siebie, żeby uszczęśliwić drugą osobę. Nie stań się tym, kim myślisz, że oni chcą. Bądź sobą, to jest większy dar niż cokolwiek we wszechświecie.

Narzędzie #2, Szanuj drugą osobę. Nie oczekuj i nie planuj, że spełnią Twoje potrzeby i pragnienia. Proś, uwodzij, zapraszaj je do swojego życia i bądź wdzięczny na każdym kroku. (To jest ten, nad którym wciąż pracuję).

Narzędzie #3, Nigdy nie przestawaj tworzyć. Gdy tylko związek przejdzie w tryb konserwacji, jest skazany na zagładę. Jeśli nie jesteś szczęśliwy, twórz poza nim. Utrzymuj zainteresowanie i bądź obecny ze swoim partnerem. Jeśli nie pragniesz tylko odrobiny intymności, po prostu bądź trochę obecny ze swoim partnerem.

Narzędzie #4, Nie oczekuj, że cię uszczęśliwią i że będą dla ciebie wszystkim. Twoje szczęście lub brak szczęścia jest twoją odpowiedzialnością i niczyją inną. Szczęście zaprasza, smutek po prostu jest do bani dla wszystkich.

Końcówka #5, Wybierz osobę, która uczyni Twoje życie lepszym. Kogoś, kto da ci większy dostęp do ciebie. Bądź też osobą, która pozwala drugiej osobie mieć je wszystkie, nawet jeśli myślisz, że przez to się rozluźnisz. Bądź gotowy na stratę, tylko wtedy możesz naprawdę zyskać.

Narzędzie #6, Dbaj bardziej, niż ktokolwiek jest w stanie znieść, nawet ty.